Grubościówka czy wyrówniarka – co wybrać do stolarni?

Wyrówniarka czy grubościówka – to pytanie pojawia się dosyć często w trakcie kompletowania wyposażenia do pierwszej stolarni. Nie ma w tym nic dziwnego – obie maszyny są pod pewnymi względami podobne, obie służą do obróbki powierzchniowej drewna, ale ich funkcje są różne. Co lepiej wybrać, a może potrzebujesz ich obu? Sprawdzamy!

Wyrówniarki i grubościówki – podstawowe różnice

Zacznijmy od sedna sprawy – wyrówniarka i grubościówka to dwie zupełnie różne maszyny, choć na pierwszy rzut oka mogą wydawać się podobne. Wyrówniarka, zwana także strugarką płaską, służy przede wszystkim do wyrównywania jednej powierzchni deski oraz nadawania kąta prostego między dwiema sąsiadującymi płaszczyznami. Z kolei grubościówka nadaje drewnu określoną grubość na całej długości i tworzy dwie równoległe płaszczyzny.

Różnica w działaniu jest fundamentalna. Wyrówniarka pracuje z deską opartą na stole roboczym, a operator ma pełną kontrolę nad tym, jak materiał przechodzi przez noże. Grubościówka natomiast „połyka” deskę i przepuszcza ją przez system walców podawczych, automatycznie ustalając głębokość skrawania.

Kiedy sięgnąć po wyrówniarkę?

Wyrówniarka okazuje się niezastąpiona, gdy masz do czynienia z krzywym, wygiętym drewnem. W takich sytuacjach wyrówniarka pozwala „oszukać” naturę drewna i stworzyć idealnie płaską powierzchnię bazową.

Kolejna sytuacja, w której wyrówniarki się przydają, to przygotowanie elementów do klejenia. Jeśli planujesz wykonać blat kuchenny z klejonego drewna, każdy element musi mieć idealnie proste krawędzie. Prowadnica wyrówniarki gwarantuje, że otrzymasz kąt dokładnie 90 stopni między dwiema przyległymi płaszczyznami.

Nie można też zapomnieć o fazach i innych profilach. Wyrówniarka z odpowiednimi nożami pozwala na tworzenie różnorodnych kształtów krawędzi, co w przypadku grubościówki jest niemożliwe.

Grubościówka – kiedy jest niezbędna?

Wyobraź sobie, że robisz szafkę z drewna i chcesz, aby wszystkie ściany miały dokładnie taką samą grubość. Ręczne szlifowanie zajęłoby wieki, a efekt i tak byłby daleki od idealnego.

Grubościówki świetnie sprawdzą się także przy obróbce większych ilości materiału. Gdy masz stos desek do obrobienia na taką samą grubość, wystarczy ustawić maszynę raz i „przeciągnąć” przez nią cały materiał. Wydajność takiej pracy znacznie przewyższa możliwości wyrówniarki.

Kolejnym atutem grubościówki jest możliwość uzyskania bardzo gładkich powierzchni. Nowoczesne modele wyposażone w wały spiralne potrafią pozostawić powierzchnię tak gładką, że prawie nie wymaga szlifowania. To ogromna oszczędność czasu, szczególnie przy większych projektach.

Kombinacja dwóch maszyn – idealne rozwiązanie?

Wielu doświadczonych stolarzy twierdzi kategorycznie: „Potrzebujesz obu maszyn”. I trudno się z nimi nie zgodzić. Profesjonalny warsztat wymaga kompleksowego podejścia do obróbki drewna, a każda z tych maszyn pełni nieco inną funkcję w łańcuchu produkcyjnym.

Typowy proces obróbki wygląda następująco: najpierw na wyrówniarce tworzysz jedną idealnie płaską powierzchnię (bazową), następnie za pomocą prowadnicy uzyskujesz krawędź prostopadłą do tej powierzchni. Dopiero później przechodzisz do grubościówki, która nadaje elementowi ostateczną grubość, zachowując równoległość płaszczyzn.

Takie podejście gwarantuje najwyższą jakość obróbki. Drewno obrobione w taki sposób jest stabilne wymiarowo i nadaje się do najwyższej klasy meblarstwa. Bez tego procesu trudno o profesjonalne efekty.

Oczywiście nie każdego stać na dwie osobne maszyny. Dlatego producenci oferują rozwiązanie kompromisowe – maszyny wieloczynnościowe, które łączą funkcje wyrówniarki i grubościówki. Choć pod względem funkcjonalności nie dorównują dwóm osobnym maszynom, dla wielu warsztatów jest to rozsądny kompromis między możliwościami a kosztami.

Pamiętaj jednak, że w długoterminowej perspektywie inwestycja w obie maszyny zwróci się z nawiązką. Jakość obróbki, oszczędność czasu i możliwość podejmowania się bardziej ambitnych projektów to korzyści, które trudno przecenić.